The ZULU Palette by Juvia’s Place – Makijaż i Recenzja

Cześć

Od jakiegoś czasu jestem szczęśliwą posiadaczką trzech palet Juvia’s Place, The Masquerade Palette, The Magic Palette, a dziś skupię się na mojej ulubionej The Zulu Palette. Wszystkie palety mają nietypowe połączenia kolorów i robią furorę w sieci, sama długo czekałam, by móc je wreszcie wypróbować. Jeśli jesteście ciekawe co sądzę o The Zulu Palette i czy warto ją kupić, to zostańcie ze mną.

The Zulu Palette kupiłam na stronie www.houseofbeauty.pl i wtedy kosztowała 89 zł, w tym momencie kosztuje 109zł. Paletka jest tekturowa oraz zamykana na magnes. The Zulu Palette zawiera 9 okrągłych cieni i to całkiem dużych. W środku oczywiście znajduje się folia chroniąca opakowanie przed zabrudzeniem. Nie ma lusterka, ale dla mnie to jest plus, gdyż i tak nigdy z niego nie korzystam, a dzięki temu paletka jest lekka i idealna na wyjazdy.

Jedynym minusem jest brak nazw cieni, pozostałe palety mają swoje nazwy cieni. Na każdej paletce jest kobieta, można uznać ją za propozycje makijażową danej palety, osobiście podoba mi się taka szata graficzna, kojarzy mi się z kulturą Starożytnego Egiptu.

O wiele bardziej wolę The Zulu Palette niż The Masquerade Palette, miałam duże oczekiwania co do tej palety, ale The Zulu wygryzło ją kolorystycznie i jakościowo. Makijaż wykonany paletą The Masquerade znajdziecie tu: Jesienny makijaż na imprezę wykonany paletą Juvia’s Place.

Pigmentacja

The Zulu Palette ma 6 matowych cieni i 3 metaliczne. Na pierwszy rzut oka cienie wydają się być dobrane przypadkowo, ale za to lubię ją najbardziej. Dla tych co boją się kolorów, może to być idealna paleta na przełamanie się. Cienie mają cudowną pigmentacje, świetnie się rozprowadzają na oku, nie powstają plamy oraz nie osypują się. Jedynie mam małe zastrzeżenie do różowego połyskującego cienia, który nałożony na oko nie daje takiego napigmentowanego efektu, jak na dłoni i zawsze go nakładam na mokro lub na klej do brokatu. Niektóre cienie lekko się kruszą w palecie, przy nabieraniu na pędzelek, ale nie wpływa to na jakość makijażu, a paleta nie ulega trwałemu zabrudzeniu.

Makijaż krok po kroku wykonany The Zulu Palette by Juvia’s Place

Jako bazę pod cienie użyłam korektora w płynie i utrwaliłam go sypkim pudrem. W miejsce załamania powieki nałożyłam różowy cień i rozblendowałam go do góry oraz w zewnętrzny kącik, tworząc skośne zakończenie. Całość przyciemniłam fioletowym cieniem, pamiętając o dokładnym pokryciu zewnętrznej połowy powieki.

 

Za pomocą korektora wyznaczyłam tzw. half cut crease, powyżej swojej naturalnej linii załamania. Powstałe miejsce pokryłam niewielką ilością kleju do brokatu oraz różowym połyskującym cieniem. Zewnętrzne granice roztarłam fioletowym cieniem i poprowadziłam białą kreskę.

Wzdłuż górnej linii rzęs przykleiłam sztuczne rzęsy. Dolną powiekę pomalowałam różowym i fioletowym cieniem oraz rozjaśniłam dolną linię wodną białą kredką. W wewnętrzny kącik oka przykleiłam różowy brokat i rozjaśniłam łuk brwiowy rozświetlaczem. Na koniec wytuszowałam rzęsy.

Więcej makijaży wykonanych tą paletą znajdziecie na moim instagramie.

Posiadacie jakąś paletę Juvia’s Place? Ja na pewno jeszcze się na jakąś skuszę.

Paula